Jak widać, ostatni post został napisany w sierpniu. I raczej nie zanosi się na specjalną poprawę częstotliwości. ale może coś uda mi się od czasu do czasu wstawić. Nie mam specjalnej ochoty, ani pomysłów na zdjęcia. Zobaczymy, jak to będzie.
Z wieści okołolalkowych: Sprzedałam Alexa i mam nadzieję, że tam gdzie go wysłałam będzie bardziej uwielbiany niż tutaj ;p. Poza tym, Miyuki ma jakiś problem z szyją, chyba będę musiała ją rozkręcić i sprawdzić, jak się sprawy mają. Haru mimo braków w garderobie nadrabia urodą i oficjalnie dzierży tytuł najbardziej fotogenicznej lalki ze wszystkich, które mam. Ale nadal jest humorzasty, żeby nie było za łatwo. Można mu to wybaczyć ;).
Do zobaczenia! Kiedyś.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 22 grudnia 2013
niedziela, 23 grudnia 2012
Wesołych świąt!!!!
Chciałabym Wam wszystkim życzyć spokojnych, wesołych świąt Bożego Narodzenia, wymarzonych prezentów, smacznego jedzenia na wigilii, spełnienia marzeń, pierwszej gwiazdki i w ogóle wszystkiego! :D
(Zdjęcie lepiej powiększyć, bo tutaj niewiele widać ^^")
Za kulisami, jeszcze przed zrobieniem zdjęć, cóż... Jak zwykle były kłótnie ;)
Kiedy zobaczyli siebie w przebraniach:
Potem pogodzili się z takim a nie innym przebraniem, ale...
Do zobaczenia, może jeszcze przed nowym rokiem ^^
(Zdjęcie lepiej powiększyć, bo tutaj niewiele widać ^^")
Za kulisami, jeszcze przed zrobieniem zdjęć, cóż... Jak zwykle były kłótnie ;)
Kiedy zobaczyli siebie w przebraniach:
Potem pogodzili się z takim a nie innym przebraniem, ale...
Do zobaczenia, może jeszcze przed nowym rokiem ^^
sobota, 1 grudnia 2012
Pierwszy śnieg!
Idealny początek grudnia - budzę się, a za oknem cienka warstewka śniegu. Na drogach zaraz będą problemy, będzie zimno i ślisko, ale trudno. Tak, do świąt jeszcze miesiąc, ale jest nadzieja, że może nie będą bure i paskudne. Jak na razie: Yay! :D
Do zobaczenia! ^^
Do zobaczenia! ^^
piątek, 28 września 2012
Cisza
Cisza panuje ostatnio i u mnie na blogu, i na Flicku, i wszędzie, gdzie wstawiam zazwyczaj zdjęcia. Żeby tę ciszę przerwać, zaczęłam robić zdjęcia. Niechętnie, bo ostatnio miałam wrażenie, że straciłam to "coś". Czułam, że moim zdjęciom brakuje jakiejkolwiek chęci, zaangażowania, tego, co niby nie jest widoczne, ale się czuje. Kiedy zaczęłam i zobaczyłam rezultat, to załamałam ręce, bo efekt znowu ten sam, co wcześniej. Miałam jeszcze ostatni pomysł, który chciałam zrealizować już dawno temu, ale nie sądziłam, że mi się uda. Co mi szkodziło spróbować? Efekt przekroczył moje najśmielsze oczekiwania. Nie wiem, jak Wy je ocenicie, ale według mnie to najlepsze zdjęcia, jakie zrobiłam od samego początku. Z żadnych nie byłam tak zadowolona. Jeszcze zanim je pokażę, to chcę coś jeszcze wrzucić. Nie planowałam dawać żadnego podkładu do tych zdjęć, ale skojarzyły mi się z tą piosenką:
(Nie, nie oglądałam "Igrzysk śmierci" ;) )
Kto bywa czasami na moim Flicku widział, że dodałam niektóre niektóre wersy z tej piosenki jako opisy do zdjęć. Tutaj dałam sobie spokój, muzyka wystarczy.
Tak na koniec: Co myślicie o nowym nagłówku? Piszcie, a ja wracam do mniej przyjemnych zajęć, czyli do nauki ;)
Do zobaczenia!
Kto bywa czasami na moim Flicku widział, że dodałam niektóre niektóre wersy z tej piosenki jako opisy do zdjęć. Tutaj dałam sobie spokój, muzyka wystarczy.
Do zobaczenia!
czwartek, 16 sierpnia 2012
Brak dnia 16
Jak widać, dzisiaj zdjęcia nie ma. Przepraszam ^^" Ale w najlepszych "zdjęciowych" godzinach byłam dzisiaj poza domem, potem, przyznaję, zwyczajnie mi się nie chciało. Jeszcze raz przepraszam i postaram się jutro to nadrobić.
Do zobaczenia! ^^
Do zobaczenia! ^^
sobota, 11 sierpnia 2012
Dzień 11: Kwadrat
Dzisiaj po raz pierwszy bohaterem zdjęć do BLS jest Alex. I po prostu nie mogę się powstrzymać o zachwytów - on na każdym zdjęciu wychodzi dobrze! Po prostu go uwielbiam i jest bezapelacyjne genialny.
W końcu sześcian ma kwadratowe ściany, więc pasuje ;)
Do zobaczenia!
W końcu sześcian ma kwadratowe ściany, więc pasuje ;)
Do zobaczenia!
czwartek, 9 sierpnia 2012
Meet Oliwski cz.1
No, to pierwszy meet, a właściwie minimeet zaliczony. I trzeba to koniecznie powtórzyć :D Oby nie lało następnym razem, bo może nie być takiego dobrego miejsca do ucieczki. Stwierdzam, że najlepiej na tym spotkaniu miał Alex, spotkał się z uwielbieniem w zasadzie w plastikowej i ludzkiej społeczności ;)
I nie mam pojęcia, co tu jeszcze konstruktywnego napisać. Mam nadzieję, że jakąś obszerniejszą relację będziecie mogli przeczytać u Telli, Pasteli i Kimiko.
Miyuki, której włosy atakowały wszystko i wszystkich (tak latały, że były na lalkach na samym końcu).
Fryzura zaraz po wstaniu z łóżka ;).
Misiowa czapka robiła furorę ^^.
Zamiana wigami - w większości przypadków katastrofa ;p.
Ładnemu we wszystkim ładnie - nawet bez włosów w czapce.
Próbowałyśmy "sparować" Alexa z którąś Dal. Jak widać lalki mają własne rozumy - Zumi wygląda jakby chciała uciekać, a Ruby jest całkiem zadowolona.
I think I'm falling for you... *
Spam Lizbelowy z domieszką Alexa. Naprawdę, Ruby zawładnęła mną na tym meecie. Nie mogę od niej oczu oderwać.
Na dzisiaj koniec, jutro pojawią się zdjęcia bardziej "nieoficjalne" ;).
Do zobaczenia!
* Tekst z tej piosenki ^^
I nie mam pojęcia, co tu jeszcze konstruktywnego napisać. Mam nadzieję, że jakąś obszerniejszą relację będziecie mogli przeczytać u Telli, Pasteli i Kimiko.
Miyuki, której włosy atakowały wszystko i wszystkich (tak latały, że były na lalkach na samym końcu).
Fryzura zaraz po wstaniu z łóżka ;).
Misiowa czapka robiła furorę ^^.
Zamiana wigami - w większości przypadków katastrofa ;p.
Ładnemu we wszystkim ładnie - nawet bez włosów w czapce.
Próbowałyśmy "sparować" Alexa z którąś Dal. Jak widać lalki mają własne rozumy - Zumi wygląda jakby chciała uciekać, a Ruby jest całkiem zadowolona.
I think I'm falling for you... *
Spam Lizbelowy z domieszką Alexa. Naprawdę, Ruby zawładnęła mną na tym meecie. Nie mogę od niej oczu oderwać.
Na dzisiaj koniec, jutro pojawią się zdjęcia bardziej "nieoficjalne" ;).
Do zobaczenia!
* Tekst z tej piosenki ^^
środa, 8 sierpnia 2012
I oto zawartość paczki
Jak mówi tytuł, dzisiaj pokażę zawartość paczki, o której mówiłam wczoraj. A w paczce czekał na mnie... Isul Jimmy X :D. I stwierdzam, że to był świetny wybór. Spodobał mi się od razu po wyjęciu z pudełka, i nawet dał w miarę zrobić sobie zdjęcia. Mimo, że ze światłem dzisiaj ciężko, czego efekty widać poniżej ;) Ale jest.
No to mamy:
Od paczki
Przez pudełko
Do odpakowanej lalki. Albo lalka.
Wszystko ładnie, ale ten wig przyprawia o zawał albo i gorzej. Na szczęście, długo nie został na jego głowie.
Jak widać, czarny wig był właśnie dla niego. Mój nowy lokator dostał jeszcze bluzkę po Fleur i jej buty. Został w swoich spodniach, w których nie da mu się zgiąć nóg ;). Dostał też imię. Alexander, Alex. Ma 14 lat i starszą siostrę. A reszty o nim sama dowiem się później ;)
Chciałam pokazać go trochę bardziej, więc wzięłam go na balkon i zrobiłam jeszcze kilka zdjęć w lepszym świetle.
Alex: Cześć wszystkim!
Alex: Zbieraj mnie stąd. 15 stopni, sama w kurtce wyszła, a mnie w t-shircie wyciąga.
Co do dzisiejszego zdjęcia (BLS) to pojawi się później, jak wpadnę na to, gdzie je zrobić ^^"
Do zobaczenia!
No to mamy:
Od paczki
Przez pudełko
Do odpakowanej lalki. Albo lalka.
Wszystko ładnie, ale ten wig przyprawia o zawał albo i gorzej. Na szczęście, długo nie został na jego głowie.
Jak widać, czarny wig był właśnie dla niego. Mój nowy lokator dostał jeszcze bluzkę po Fleur i jej buty. Został w swoich spodniach, w których nie da mu się zgiąć nóg ;). Dostał też imię. Alexander, Alex. Ma 14 lat i starszą siostrę. A reszty o nim sama dowiem się później ;)
Chciałam pokazać go trochę bardziej, więc wzięłam go na balkon i zrobiłam jeszcze kilka zdjęć w lepszym świetle.
Alex: Cześć wszystkim!
Alex: Zbieraj mnie stąd. 15 stopni, sama w kurtce wyszła, a mnie w t-shircie wyciąga.
Co do dzisiejszego zdjęcia (BLS) to pojawi się później, jak wpadnę na to, gdzie je zrobić ^^"
Do zobaczenia!
sobota, 4 sierpnia 2012
Dzień 4: Guzik
Dzisiaj - zmiana bohaterki posta, do zdjęcia pozowała Fleur. Jutro znowu się pojawi, a co dalej - nie wiem. Przymierzyłam jej ostatnio krótszego wiga i bardzo mi się w tej wersji spodobała. Teraz zastanawiam się nad kupieniem jej nowej peruki, najlepiej krótkiej z prostą grzywką.
A dzisiejsze zdjęcie wygląda tak:
Do zobaczenia!
A dzisiejsze zdjęcie wygląda tak:
Do zobaczenia!
wtorek, 31 lipca 2012
Dziękuję
Wiecie co? Chciałam Wam wszystkim podziękować. Wszystkim Obserwatorom, Komentującym, Czytającym, wszystkim. Bez was by tego nie było. Spójrzcie:
106 obserwatorów, 14,040 wyświetleń (przynajmniej na dzień 29.07.12), wszystkie te komentarze, to wszystko dzięki Wam. Bez Was by tego wszystkiego nie było, moi drodzy Czytelnicy. I ci, których znam osobiście, i wszyscy znajomi z internetu, i ci, których jeszcze poznam. Napiszę, jak zazwyczaj pisze się w takich sytuacjach, że nie spodziewałam się takiej popularności bloga, tylu wejść z całego świata.
Cieszy mnie każdy komentarz, pozytywny czy negatywny, choćby najkrótszy, każde wejście i każdy obserwator. Bez Was pewnie dawałabym notki jeszcze rzadziej, albo i w ogóle. Oby jeszcze długo udało się to ciągnąć ^^
Do zobaczenia, oby jak najwcześniej!
P.S. Tak, post jest zaplanowany, bo chciałam Wam to napisać od razu, ale nie publikować dwóch postów dziennie
106 obserwatorów, 14,040 wyświetleń (przynajmniej na dzień 29.07.12), wszystkie te komentarze, to wszystko dzięki Wam. Bez Was by tego wszystkiego nie było, moi drodzy Czytelnicy. I ci, których znam osobiście, i wszyscy znajomi z internetu, i ci, których jeszcze poznam. Napiszę, jak zazwyczaj pisze się w takich sytuacjach, że nie spodziewałam się takiej popularności bloga, tylu wejść z całego świata.
Cieszy mnie każdy komentarz, pozytywny czy negatywny, choćby najkrótszy, każde wejście i każdy obserwator. Bez Was pewnie dawałabym notki jeszcze rzadziej, albo i w ogóle. Oby jeszcze długo udało się to ciągnąć ^^
Do zobaczenia, oby jak najwcześniej!
P.S. Tak, post jest zaplanowany, bo chciałam Wam to napisać od razu, ale nie publikować dwóch postów dziennie
czwartek, 12 lipca 2012
Wspomnienia
A dzisiaj - rodzaj historii. I to z perspektywy Fleur. Na początek piosenka. Włączcie, tylko nie patrzcie na teledysk ^^"
Włączyliście? To zaczynamy Siedzę pod drzewem i oglądam stare zdjęcia. Znalazłam je w książkach, pofalowane od wilgoci i pogięte. Kiedyś były znakiem przyjaźni, a teraz tylko przeszłości. Jedno zdążyłam już wkleić do albumu, drugie mam jeszcze w kieszeni. Dobrze pamiętam, kiedy każde z nich było zrobione. Znaliśmy się bardzo dobrze. Odkąd tu zamieszkałam. Zaczął ze mną rozmawiać jako pierwszy, kiedy wszyscy traktowali mnie jak "obcą". Był lipiec. Gorący i duszny. Chodziliśmy w różne miejsca, często z aparatem. Robiliśmy zdjęcia wszystkiemu, widokom, roślinom, zwierzętom. A sobie - prawie nigdy. To był wyjątek. Ślubowałam. Ślubowałam wieczną przyjaźń z uśmiechem na ustach. On też miał takie zdjęcie. Mieliśmy przyjaźnić się już do końca. A to był dowód. Oboje w to wierzyliśmy. I następne, zrobione kilka minut po tamtym. Popychaliśmy się i oboje wylądowaliśmy na ziemi. Słońce świeciło nam w oczy. Nie wiem, czemu zrobił to zdjęcie. Obrócił się i znienacka pstryk! Zdjęcie wysunęło się z aparatu. Uwielbialiśmy ten stary aparat właśnie za to - że nie trzeba było czekać na zdjęcie. Dzieliliśmy się fotografiami po równo. Tę wziął on. Kiedyś ją zgubił, nawet nie pamiętam jak, a ja znalazłam. Dziwiłam się, że jest taka wytarta. Chciałam mu ją oddać, ale... nie zdążyłam. Wracam do rzeczywistości. Od tamtego czasu minęło kilka lat. Nie mam już nad czym się zastanawiać. Jednak chcę. Nasze spacery, w gorące i zimne dni. Rozmowy, zabawy. Jeden raz miałam prawdziwego przyjaciela. Dobrze jest wrócić do tych wspomnień. Siedzieliśmy na drzewach, tak jak ja teraz. Właściwie, czemu by nie spróbować znowu tego robić? Wszystko, ten klimat, miejsce przywołuje wspomnienia. Nic, tylko się położyć i wrócić do tamtych czasów. Zawsze opowiadał mi o swoich wakacjach. Jeździł do Włoch. Opowiadał o klimacie, o roślinach, o ludziach. Czułam,. jakbym sama tam była. Albo on umiał tak świetnie opowiadać, albo w moich oczach tak to się pojawiało. Ale kochałam wszelkie jego opowieści. Naszym ulubionym miejscem do rozmów było drzewo. Z rozłożystymi konarami, na których można było siedzieć. On nie umiał na początku na nie wchodzić. Uczyłam go, najpierw wdrapywać się na sękaty pień, a potem sięgać najwygodniejszych gałęzi. W końcu się nauczył. Po wielu otarciach i siniakach. Mimo tego byliśmy zadowoleni. Teraz sama wdrapuję się na takie drzewo. Tak jak kiedyś. I tym razem ja będę cała w siniakach.Nie robiłam tego od wieków. No i jestem. Znowu. Jak bardzo mi tego brakuje. I naszych rozmów, i tych drzew, i jego. Gdybym wtedy mu powiedziała, że wyjeżdżam. Może to by coś zmieniło. Ale nie. Wiedziałam, wiedziałam od miesiąca, że się przeprowadzam. Daleko. Nic mu nie powiedziałam, bałam się, że będzie zły. I miałam nadzieję, że jeśli nikomu o tym nie powiem, to może zadziała magia i to się nie zdarzy. Oczywiście się myliłam. On wyjechał na wakacje, do Włoch. Jak zawsze. A tydzień później ja odjechałam. Tyle, że na zawsze. Nawet się nie pożegnaliśmy. Zostałam ja, zdjęcie i on za granicą. Nie odezwałam się więcej. Tak bardzo mi go brakowało. Próbowałam sobie wytłumaczyć, że wcale nie tęsknię. Ale nie da się ciągle oszukiwać. Jestem tutaj, w tym kraju, do którego on jeździł każdego lata. Wiem, że to nic nie da, ale muszę. Zeskakuję z drzewa, przykładam ręce do ust i krzyczę: "Chciałabym, żebyś tu był! Potrzebuję cię!" I już. Po wszystkim. Czuję się lepiej. Chociaż nie miał szans mnie usłyszeć. Może po prostu dlatego, że wreszcie to sobie uświadomiłam? I przestałam oszukiwać samą siebie. Jasne, że nie zapomniałam. Nie przestałam czuć tego czegoś szczególnego. Mimo, że dawno wszystko minęło. Czemu go nie szukałam? Nie kontaktowałam się? Ze strachu. Bałam się, że to zniszczy moje wspomnienia o nim. Mój wyidealizowany obraz z którym porównywałam każdego spotkanego faceta. Nadal bym tego nie zrobiła. Nie odezwałabym się do niego. Nadal się boję. Nie widzieliśmy się tak długo. A nie zapomniałam. Nawet nie zauważam, jak zasypiam. Na trawie, której zapach przywodzi na myśl zasuszone kwiaty, które mi przywoził. Z każdej podróży. Wszystkie są tutaj, w albumie, który trzymam. Wklejone. Kwiaty i zdjęcia. Ostatniego dnia, przed jego wyjazdem, miałam wrażenie, że coś się stanie. Teraz, albo nigdy. Czekałam, ale nic z tego. Odjechał. Wiedziałam, że ostatni raz. Myśląc o tym, zasypiam. I śnią mi się te wszystkie wydarzenia, przeplatane emocjami, twarzami. Budzę się. Mogłam płakać przez sen? Nie wiem. Teraz mogę wstać i wrócić do domu. Wspomnienia są jak książka. Przeczytałam, zamknęłam, odłożyłam. Czekają, aż je znowu wyciągnę. Chyba, że wypadną same, popchnięte przez coś takiego, jak te zdjęcia.
Na tym kończymy. Przynajmniej ten fragment. Co będzie dalej? Sama jeszcze nie wiem.
Do zobaczenia!
Włączyliście? To zaczynamy Siedzę pod drzewem i oglądam stare zdjęcia. Znalazłam je w książkach, pofalowane od wilgoci i pogięte. Kiedyś były znakiem przyjaźni, a teraz tylko przeszłości. Jedno zdążyłam już wkleić do albumu, drugie mam jeszcze w kieszeni. Dobrze pamiętam, kiedy każde z nich było zrobione. Znaliśmy się bardzo dobrze. Odkąd tu zamieszkałam. Zaczął ze mną rozmawiać jako pierwszy, kiedy wszyscy traktowali mnie jak "obcą". Był lipiec. Gorący i duszny. Chodziliśmy w różne miejsca, często z aparatem. Robiliśmy zdjęcia wszystkiemu, widokom, roślinom, zwierzętom. A sobie - prawie nigdy. To był wyjątek. Ślubowałam. Ślubowałam wieczną przyjaźń z uśmiechem na ustach. On też miał takie zdjęcie. Mieliśmy przyjaźnić się już do końca. A to był dowód. Oboje w to wierzyliśmy. I następne, zrobione kilka minut po tamtym. Popychaliśmy się i oboje wylądowaliśmy na ziemi. Słońce świeciło nam w oczy. Nie wiem, czemu zrobił to zdjęcie. Obrócił się i znienacka pstryk! Zdjęcie wysunęło się z aparatu. Uwielbialiśmy ten stary aparat właśnie za to - że nie trzeba było czekać na zdjęcie. Dzieliliśmy się fotografiami po równo. Tę wziął on. Kiedyś ją zgubił, nawet nie pamiętam jak, a ja znalazłam. Dziwiłam się, że jest taka wytarta. Chciałam mu ją oddać, ale... nie zdążyłam. Wracam do rzeczywistości. Od tamtego czasu minęło kilka lat. Nie mam już nad czym się zastanawiać. Jednak chcę. Nasze spacery, w gorące i zimne dni. Rozmowy, zabawy. Jeden raz miałam prawdziwego przyjaciela. Dobrze jest wrócić do tych wspomnień. Siedzieliśmy na drzewach, tak jak ja teraz. Właściwie, czemu by nie spróbować znowu tego robić? Wszystko, ten klimat, miejsce przywołuje wspomnienia. Nic, tylko się położyć i wrócić do tamtych czasów. Zawsze opowiadał mi o swoich wakacjach. Jeździł do Włoch. Opowiadał o klimacie, o roślinach, o ludziach. Czułam,. jakbym sama tam była. Albo on umiał tak świetnie opowiadać, albo w moich oczach tak to się pojawiało. Ale kochałam wszelkie jego opowieści. Naszym ulubionym miejscem do rozmów było drzewo. Z rozłożystymi konarami, na których można było siedzieć. On nie umiał na początku na nie wchodzić. Uczyłam go, najpierw wdrapywać się na sękaty pień, a potem sięgać najwygodniejszych gałęzi. W końcu się nauczył. Po wielu otarciach i siniakach. Mimo tego byliśmy zadowoleni. Teraz sama wdrapuję się na takie drzewo. Tak jak kiedyś. I tym razem ja będę cała w siniakach.Nie robiłam tego od wieków. No i jestem. Znowu. Jak bardzo mi tego brakuje. I naszych rozmów, i tych drzew, i jego. Gdybym wtedy mu powiedziała, że wyjeżdżam. Może to by coś zmieniło. Ale nie. Wiedziałam, wiedziałam od miesiąca, że się przeprowadzam. Daleko. Nic mu nie powiedziałam, bałam się, że będzie zły. I miałam nadzieję, że jeśli nikomu o tym nie powiem, to może zadziała magia i to się nie zdarzy. Oczywiście się myliłam. On wyjechał na wakacje, do Włoch. Jak zawsze. A tydzień później ja odjechałam. Tyle, że na zawsze. Nawet się nie pożegnaliśmy. Zostałam ja, zdjęcie i on za granicą. Nie odezwałam się więcej. Tak bardzo mi go brakowało. Próbowałam sobie wytłumaczyć, że wcale nie tęsknię. Ale nie da się ciągle oszukiwać. Jestem tutaj, w tym kraju, do którego on jeździł każdego lata. Wiem, że to nic nie da, ale muszę. Zeskakuję z drzewa, przykładam ręce do ust i krzyczę: "Chciałabym, żebyś tu był! Potrzebuję cię!" I już. Po wszystkim. Czuję się lepiej. Chociaż nie miał szans mnie usłyszeć. Może po prostu dlatego, że wreszcie to sobie uświadomiłam? I przestałam oszukiwać samą siebie. Jasne, że nie zapomniałam. Nie przestałam czuć tego czegoś szczególnego. Mimo, że dawno wszystko minęło. Czemu go nie szukałam? Nie kontaktowałam się? Ze strachu. Bałam się, że to zniszczy moje wspomnienia o nim. Mój wyidealizowany obraz z którym porównywałam każdego spotkanego faceta. Nadal bym tego nie zrobiła. Nie odezwałabym się do niego. Nadal się boję. Nie widzieliśmy się tak długo. A nie zapomniałam. Nawet nie zauważam, jak zasypiam. Na trawie, której zapach przywodzi na myśl zasuszone kwiaty, które mi przywoził. Z każdej podróży. Wszystkie są tutaj, w albumie, który trzymam. Wklejone. Kwiaty i zdjęcia. Ostatniego dnia, przed jego wyjazdem, miałam wrażenie, że coś się stanie. Teraz, albo nigdy. Czekałam, ale nic z tego. Odjechał. Wiedziałam, że ostatni raz. Myśląc o tym, zasypiam. I śnią mi się te wszystkie wydarzenia, przeplatane emocjami, twarzami. Budzę się. Mogłam płakać przez sen? Nie wiem. Teraz mogę wstać i wrócić do domu. Wspomnienia są jak książka. Przeczytałam, zamknęłam, odłożyłam. Czekają, aż je znowu wyciągnę. Chyba, że wypadną same, popchnięte przez coś takiego, jak te zdjęcia.
Na tym kończymy. Przynajmniej ten fragment. Co będzie dalej? Sama jeszcze nie wiem.
Do zobaczenia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

