Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotostory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotostory. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Ukryta kamera

F: Hm... Nudno tu jakoś. Może zrobimy jakiś kawał Alexowi? W końcu należy mu się jakiś "chrzest".
M: No nie wiem, chcesz go aż tak zniechęcić?
F: Proszę, proszę, proszę! To będzie tylko zabawa!
M: Niech będzie. Mam nawet pewien pomysł <złośliwy uśmieszek>.
M: Słuchaj, musimy pożyczyć... I wtedy on... A my też...
F: O, Alex jest na górze!
M: Alex! Many iść na zdjęcia, zejdź na dół!
A: Cześć! Zdjęcia teraz? Dziwne. Ale niech będzie, już idę.
<Porozumiewawcze spojrzenia>
M: Nawet ubrania są już przygotowane.
F: Te... narzędzia tortur, znaczy buty, też są.
 A: Widzę tu same sukienki, ale gdzie są ubrania dla mnie?
M: Cóż, trzecia sukienka jest dla ciebie.
A: Co?! A te buty? Zabiję się na obcasach!
F: Nie gadaj, tylko idź się ubierać.

*Kilkanaście minut później*
A: Wy mnie naprawdę nie znosicie, co? I ten kolor. Ohyda. 
M: Nie narzekaj i uśmiechnij się, bo...
F: Jesteś w ukrytej kamerze!
A: (do mnie) Wiedziałaś o tym? 
Ja: Umm, no tak. W zasadzie, to Miyuki mi powiedziała...
A:No dobra, uznajmy, że wam wybaczam. 
M: Mamy już dwie korzyści, bo udał nam się kawał i Fleur założyła sukienkę!
F: Cicho tam. Tylko dlatego, że sytuacja tego wymagała.
J: Hej, naprawdę chciałam zrobić takie zdjęcia. Słodko to wygląda. Może ustawicie się jeszcze raz?
A: CO?! NIGDY W ŻYCIU!
M,F,J: Hahahahahahahahaha!
A: Dziewczyny...

Ot i cała historia. Cóż, jakoś trzeba było przywitać nowego ;)

Do zobaczenia!

czwartek, 12 lipca 2012

Wspomnienia

A dzisiaj - rodzaj historii. I to z perspektywy Fleur. Na początek piosenka. Włączcie, tylko nie patrzcie na teledysk ^^"
Włączyliście? To zaczynamy
Siedzę pod drzewem i oglądam stare zdjęcia. Znalazłam je w książkach, pofalowane od wilgoci i pogięte. Kiedyś były znakiem przyjaźni, a teraz tylko przeszłości. Jedno zdążyłam już wkleić do albumu, drugie mam jeszcze w kieszeni. Dobrze pamiętam, kiedy każde z nich było zrobione.
Znaliśmy się bardzo dobrze. Odkąd tu zamieszkałam. Zaczął ze mną rozmawiać jako pierwszy, kiedy wszyscy traktowali mnie jak "obcą". Był lipiec. Gorący i duszny. Chodziliśmy w różne miejsca, często z aparatem. Robiliśmy zdjęcia wszystkiemu, widokom, roślinom, zwierzętom. A sobie - prawie nigdy. To był wyjątek. Ślubowałam. Ślubowałam wieczną przyjaźń z uśmiechem na ustach. On też miał takie zdjęcie. Mieliśmy przyjaźnić się już do końca. A to był dowód. Oboje w to wierzyliśmy.
I następne, zrobione kilka minut po tamtym. Popychaliśmy się i oboje wylądowaliśmy na ziemi. Słońce świeciło nam w oczy. Nie wiem, czemu zrobił to zdjęcie. Obrócił się i znienacka pstryk! Zdjęcie wysunęło się z aparatu. Uwielbialiśmy ten stary aparat właśnie za to - że nie trzeba było czekać na zdjęcie. Dzieliliśmy się fotografiami po równo. Tę wziął on. Kiedyś ją zgubił, nawet nie pamiętam jak, a ja znalazłam. Dziwiłam się, że jest taka wytarta. Chciałam mu ją oddać, ale... nie zdążyłam.
Wracam do rzeczywistości. Od tamtego czasu minęło kilka lat. Nie mam już nad czym się zastanawiać. Jednak chcę. Nasze spacery, w gorące i zimne dni. Rozmowy, zabawy. Jeden raz miałam prawdziwego przyjaciela. Dobrze jest wrócić do tych wspomnień. Siedzieliśmy na drzewach, tak jak ja teraz. Właściwie, czemu by nie spróbować znowu tego robić? Wszystko, ten klimat, miejsce przywołuje wspomnienia.
Nic, tylko się położyć i wrócić do tamtych czasów. Zawsze opowiadał mi o swoich wakacjach. Jeździł do Włoch. Opowiadał o klimacie, o roślinach, o ludziach. Czułam,. jakbym sama tam była. Albo on umiał tak świetnie opowiadać, albo w moich oczach tak to się pojawiało. Ale kochałam wszelkie jego opowieści.
Naszym ulubionym miejscem do rozmów było drzewo. Z rozłożystymi konarami, na których można było siedzieć. On nie umiał na początku na nie wchodzić. Uczyłam go, najpierw wdrapywać się na sękaty pień, a potem sięgać najwygodniejszych gałęzi. W końcu się nauczył. Po wielu otarciach i siniakach. Mimo tego byliśmy zadowoleni. Teraz sama wdrapuję się na takie drzewo. Tak jak kiedyś. I tym razem ja będę cała w siniakach.Nie robiłam tego od wieków.
No i jestem. Znowu. Jak bardzo mi tego brakuje. I naszych rozmów, i tych drzew, i jego. Gdybym wtedy mu powiedziała, że wyjeżdżam. Może to by coś zmieniło. Ale nie. Wiedziałam, wiedziałam od miesiąca, że się przeprowadzam. Daleko. Nic mu nie powiedziałam, bałam się, że będzie zły. I miałam nadzieję, że jeśli nikomu o tym nie powiem, to może zadziała magia i to się nie zdarzy. Oczywiście się myliłam. On wyjechał na wakacje, do Włoch. Jak zawsze. A tydzień później ja odjechałam. Tyle, że na zawsze. Nawet się nie pożegnaliśmy. Zostałam ja, zdjęcie i on za granicą. Nie odezwałam się więcej. Tak bardzo mi go brakowało. Próbowałam sobie wytłumaczyć, że wcale nie tęsknię. Ale nie da się ciągle oszukiwać.
Jestem tutaj, w tym kraju, do którego on jeździł każdego lata. Wiem, że to nic nie da, ale muszę. Zeskakuję z drzewa, przykładam ręce do ust i krzyczę: "Chciałabym, żebyś tu był! Potrzebuję cię!" I już. Po wszystkim. Czuję się lepiej. Chociaż nie miał szans mnie usłyszeć. Może po prostu dlatego, że wreszcie to sobie uświadomiłam? I przestałam oszukiwać samą siebie. Jasne, że nie zapomniałam. Nie przestałam czuć tego czegoś szczególnego. Mimo, że dawno wszystko minęło.
Czemu go nie szukałam? Nie kontaktowałam się? Ze strachu. Bałam się, że to zniszczy moje wspomnienia o nim. Mój wyidealizowany obraz z którym porównywałam każdego spotkanego faceta. Nadal bym tego nie zrobiła. Nie odezwałabym się do niego. Nadal się boję. Nie widzieliśmy się tak długo. A nie zapomniałam.
Nawet nie zauważam, jak zasypiam. Na trawie, której zapach przywodzi na myśl zasuszone kwiaty, które mi przywoził. Z każdej podróży. Wszystkie są tutaj, w albumie, który trzymam. Wklejone. Kwiaty i zdjęcia. Ostatniego dnia, przed jego wyjazdem, miałam wrażenie, że coś się stanie. Teraz, albo nigdy. Czekałam, ale nic z tego. Odjechał. Wiedziałam, że ostatni raz. Myśląc o tym, zasypiam. I śnią mi się te wszystkie wydarzenia, przeplatane emocjami, twarzami.
Budzę się. Mogłam płakać przez sen? Nie wiem. Teraz mogę wstać i wrócić do domu. Wspomnienia są jak książka. Przeczytałam, zamknęłam, odłożyłam. Czekają, aż je znowu wyciągnę. Chyba, że wypadną same, popchnięte przez coś takiego, jak te zdjęcia.

Na tym kończymy. Przynajmniej ten fragment. Co będzie dalej? Sama jeszcze nie wiem.
Do zobaczenia!

czwartek, 3 maja 2012

Bliskie spotkanie trzeciego stopnia

Hej! :3
Jestem tutaj znowu, po moim długoweekendowym lenieniu się. Nigdzie nie wyjechałam, siedziałam w domu cały czas i nic nie uszyłam, zdjęcia robiłam dwa razy. Ale cośtam się w lalkach ruszyło. A dzisiaj? Dzisiaj Fleur przeżyła spotkanie trzeciego stopnia z pewnymi osobnikami


Małe, kudłate (no, może nie w tym przypadku ;) ) stworzonka, które rozpanoszyły się po domu. A Fleur, jako naczelny detektyw, w wyniku chłodnej kalkulacji...
F: O matko, jakie wy jesteście SŁODKIEE! *.*Takie malutkie, śliczne!
J: Fleur, to miała być CHŁODNA KALKULACJA, a nie "rozpływam się jak masło" -.-

Dobra, rozpływając się jak masło, Fleur stwierdziła, że ci mali goście to chomiki. Homhomy (nie wiem, czy to poprawna nazwa, jak tak zapamiętałam) dokładniej. Pewnie część z Was je pamięta. To była moja ulubiona bajka w dzieciństwie (wiem, że to anime, ale przyzwyczajenie). Te maluchy były sprzedawane z lodami, ja z koleżanką chodziłyśmy na lody prawie bez przerwy, tylko po to, żeby zdobyć chomiki. Można było je dostać tylko w jednym miejscu, przynajmniej wtedy. Kiedyś miałam ich więcej, teraz nie wiem, co się z nimi stało.

 F: Jesteś taka malutka. Czemu chodzisz w prześcieradle? I to żółtym?
Milusia (tak sie nazywało to małe w polskiej wersji): Ookwee!

F: Mogę je zatrzymać? Prooooszę

Wieści z lalkowego frontu:
Po pierwsze, Miyuki i Fleur mają pomalowane paznokcie Fleur na miętowozielono, Miyuki na granatowo. Nie wiem, jak Wy to robicie, ale ja męczyłam się z wykałaczką i nadal nie wyszło tak, jakbym chciała. Po drugie: Jadą do mnie dwie paczki, jedna z wigiem dla Miyagiego, druga z czerwonymi trampkami i obitsu dla Miyuki :D Wreszcie będzie miała normalne ciało. Uff. Po trzecie, Miyagi chyba dostanie nowe chipy, chociaż to nie jest pewne, bo nie zależy tylko ode mnie. Tak więc, duże zmiany nas czekają.

Do zobaczenia!

niedziela, 25 marca 2012

Meeting i zabiegi fryzjerskie

Hej! :3 Wczoraj wieczorem zawitałyśmy (ja, Miyuki i Fleur) do Karoliny i Kimiko. Dziewczyny zapoznały się (z tego wydarzenia jest oczywiście fotorelacja ;)), pokazywałam Karolinie jak rozkręcać głowę Pullipa, ona mi obsługę maszyny do szycia. Na końcu zabrałyśmy się za fryzjerskie poprawki u naszych panien. Ale, o tym później.

Fleur: Hej, przyszłyśmy się przywitać.
Miyuki: *szepcze* No ja nie...

M: *w myśli* Dlaczego muszę tu być? Nie lubię poznawać nowych lalek.










F: I wtedy on przyszedł... *bla, bla, bla*
Kimiko: No jasne, to dlatego ty...
K: Hej, a ta dziewczyna? Miyuki, tak? Czemu z nami nie rozmawia?
F: Pogadam z nią.
F: Yuki-chan, coś nie tak? Chodź, porozmawiaj nami.
M: Nie, tylko...


M: Po prostu czuję się niepewnie, kiedy poznaję nowe lalki.
F: Pomogę ci. No chodź.

F: Yuki-chan, to Kimiko. Kimiko, to Miyuki.

M: H-hej
K: Cześć, miło cię poznać

F: No i proszę. Mała rzecz, a może dużo zmienić.


                                             A teraz, czas na zabiegi fryzjerskie małe i duże:
 Najpierw Fleur, lekko zwariowane kiteczki. Jej mina mówi: "O matko, co to jest?"
 Następnie Kimiko, WIELKA zmiana. Tego "straszliwego" czynu dokonałam ja, na prośbę Karoliny. Sukienkę też w połowie popełniłam ja ;) Kimiko: "Mi tam się podoba"
Ostatnia Miyuki, niewielkie, ale widoczne zmiany. Dwa pasemka z przodu, które podcięłam wreszcie tak, jak chciałam. Miyuki: "Wow, serio nieźle to wygląda"
Wszystkie trzy panny razem. Odnowione i zadowolone :3

I na koniec: Wpadki z planu, czyli...
Co się dzieje, gdy próbujesz ustawić trzy lalki na raz xD

To już wszystko na dziś
Do zobaczenia! ^.^

P.S. Przepraszam za wielkie przerwy między jednym zdjęciem, a tekstami. U mnie w edytorze wygląda to normalnie, a wychodzi jak widać.

P.S. 2:
Zgłosiłam się do konkursu u Morellowej :3

poniedziałek, 5 marca 2012

Tęsknimy za wiosną...

Cześć! =^.^=
Co robić, kiedy siedzi się w łóżku i nie da się zrobić zupełnie nic? Można oglądać filmy. No i oglądałam. I Kimi ni Todoke, i Pamiętniki Wampirów, i Mahou Shoujo Madoka Magica, i odświeżałam inne anime, które oglądałam jakiś czas temu. W końcu nawet to mi się znudziło. Miałam już serdecznie dosyć. Na szczęście czuję się lepiej i mogę w końcu robić zdjęcia, szyć, cokolwiek lalkowego. I właśnie z tego powodu powstało nowe ubranko i sesja. So, enjoy!


Tutaj Fleur przypomina mi Fluttershy ^^

A co dzieje się u nas poza sesjami? Zapraszam na "Behind the scenes":
 Fleur - Wow, ale ładne
Ja - Hmm, ale co?
F - Świat. Wszystko. Wiosna idzie....






F - Może wyjdziemy?
J - Nie
F - Czemuu?
J - Bo jestem chora, a na dworze jest zimno.
F - Ale możesz postawić mnie na balkonie i zrobić zdjęcia stąd.
J - Fleur, nie. Wyjdziemy na dwór, ale jeszcze nie teraz
F - To kiedy?
J - Kiedy zrobi się cieplej
F - A kiedy będzie ciepło?
J - Nie wiem, może za dwa, trzy tygodnie? Naprawdę nie wiem
F - Ale to jeszcze taaak dłuugooo ;(
F - A może wyjdziemy jutro? Proszę, proszę, proszę, proszę, proszę, proszę, proszę....
J - Nie, moja droga, nie możemy.
F - *płacze* Jak Miyuki by o to spytała, zgodziłabyś się. Wolisz ja ode mnie, bo jest twoją pierwszą lalką.
J - Nie, kochanie. Obie was lubię tak samo. A nie mogę cię zabrać na zewnątrz, bo jest paskudna pogoda, a nie chcę zniszczyć ciebie, ani twoich włosów. I nie chcę znowu być chora. Powinnaś to zrozumieć.
F - Naprawdę? To kiedy pogoda będzie lepsza, zrobimy zdjęcia na dworze?
J - Tak, przed chwilą to powiedziałam.
F - Ok :D
J - Już lepiej się czujesz?
F - Tak, już dobrze.
J - Czyli możemy już robić zdjęcia?
F - Taak!
Cóż, Fleur bywa czasami trochę przewrażliwiona. I czasami przesadza. Taka jest i tyle ;). I przepraszam za ten irytujący sposób pisania dialogów. Wkurzyłam się na te zdjęcia. Ledwo je wstawiłam, a wpisać podpisów nie mogłam. Bleh.
Eh, obie już chciałybyśmy wiosnę. Najchętniej już wzięłabym ją i Miyuki na dwór. Ale, niestety, nie ma warunków. Głupio to brzmi, ale tęsknię najbardziej za zieloną trawą. Niech to świństwo już się stąd zwija -.-.
Tym "optymistycznym" akcentem kończymy dzisiejszą notkę.

Do zobaczenia! ;)